Tłumaczenie dokumentacji medycznej – trudności i bariery

Tłumaczenia dokumentacji medycznej to chyba najbardziej odpowiedzialna dziedzina tłumaczeń, gdyż w sytuacji, w której w grę wchodzi zdrowie lub / i życie pacjenta – klienta, każda pomyłka może mieć dosłownie i w przenośni katastrofalne skutki.

Dokumenty medyczne to bardzo specyficzny typ tłumaczeń. Wymagają one przede wszystkim znajomości fachowego, wysoce specjalistycznego słownictwa z dziedziny, której dotyczy tłumaczony tekst (np. nefrologia, ortopedia, laryngologia, kardiologia) oraz, lub przede wszystkim, wiedzy o tym jak funkcjonuje organizm, w jakiej zależności wobec siebie pozostają poszczególne organy czy części ciała, jak zmiana parametrów np. badań krwi czy moczu wpływa na organizm, itp.

O ile w przypadku specjalistycznego słownictwa, można z reguły skorzystać z fachowych słowników medycznych, specjalistycznych stron dedykowanych dla tłumaczy, na których fachowcy z branży służą poradami i sugestiami (np. www.proz.com) lub ogólnie z bezkresnych zasobów Internetu (np porównując obrazki/zdjęcia w języku źródłowym i docelowym i na ich podstawie ustalając poprawność tłumaczenia danego słowa, wyrażenia czy zdania), to już zdobycie fachowej wiedzy medycznej wymaga albo wielu lat doświadczenia w tłumaczeniach z danej dziedziny medycyny (przypominającego po trosze drogę do specjalizacji lekarza) albo konsultacji z lekarzem danej dyscypliny. 

Rzecz jasna wpływa to znacząco na cenę tłumaczeń (wysoka specjalizacja, konieczność dodatkowych płatnych konsultacji lekarskich) oraz na czas realizacji zleceń. Tłumaczeń medycznych nie wykonuje się “od ręki”, wymagają one dni, nieraz tygodni (oczywiście w zależności od stopnia złożoności oraz objętości tekstu podlegającego tłumaczeniu). Dlatego też zlecając fachowy tekst medyczny warto przede wszystkim znaleźć sprawdzone biuro tłumaczeń lub tłumacza specjalizującego się w medycynie oraz należy pamiętać, że cena i termin będą w mniej korzystne dla klienta, niż w przypadku bardziej tradycyjnych zleceń.

Czy tłumaczenie uwierzytelnione jest plagiatem?

Aby udzielić odpowiedzi na to pytanie, należy w pierwszej kolejności ustalić definicję plagiatu. Plagiat to ogólnie rzecz ujmując nie tylko przepisanie cudzej pracy  i przedstawienie jej pod własnym nazwiskiem. Jest nim także każdorazowe skopiowanie cudzego dzieła lub jego części i przypisanie sobie jego autorstwa.

Wyróżniamy trzy główne rodzaje plagiatu:

– Plagiat jawny, który polega na przejęciu całości lub fragmentu cudzego utworu i opatrzeniu go własnym nazwiskiem         

– Plagiat ukryty charakteryzujący się przejęciem tylko fragmentów cudzego utworu i niepodaniem przy tym źródła oraz prawdziwego autora;

– Autoplagiat czyli powtórne opublikowanie fragmentów własnych wcześniej opublikowanych utworów jako utworów nowych, bez podania o tym informacji.

Tłumaczenie uwierzytelnione natomiast polega na oddaniu w języku ojczystym lub obcym (w zależności od kierunku tłumaczenia) treści danego dokumentu wraz z uwzględnieniem wszystkich informacji o autorze dokumentu (np. właściwym pracowniku Urzędu Stanu Cywilnego, dziekanatu uczelni, pracowniku towarzystwa ubezpieczeniowego, lekarzu, itp).

Nie ma więc w tym przypadku mowy o zatajaniu jakichkolwiek informacji, ukrywaniu autora czy instytucji wydającej dokument. Wszystkie te informacje są wręcz wymagane w celu nadania ważności i wiarygodności tłumaczeniu danego tekstu.

Należy też zwrócić uwagę na fakt, iż tłumaczony dokument nie został zazwyczaj opracowany przez daną osobę, która może rościć sobie do niego prawa (w tym autorskie). Dla przykładu dokumenty podpisywane przez kierowników lub upoważnionych pracowników urzędu stanu cywilnego nie zostały opracowane przez nich, lecz powstały na bazie szablonów o ogólnopolskim ujednoliconym formacie.

Podobne rzecz ma się z zaświadczeniami wydawanymi przez uczelnie, towarzystwa ubezpieczeniowe, zwolnieniami lekarskimi. Wszystkie tego typu dokumenty stanowią (najczęściej) ujednolicone wzory, które są powszechnie wykorzystywane dla przewidzianych w nich celach.

Ważne są też intencje tłumacza. W przypadku plagiatu mamy sytuację, w której osoba popełniająca plagiat świadomie i celowo ukrywa prawdziwe pochodzenie dokumentu, starając się przypisać sobie jego autorstwo i “zasługi”.

Tłumacz przysięgły natomiast w swoim tłumaczeniu zawiera wszystkie dane pozwalające bez najmniejszych problemów zidentyfikować autora danego dokumentu.

Rolą tłumacza przysięgłego jest przede wszystkim służenie pomocą ogólnie rozumianemu społeczeństwu i klientom w załatwianiu nieraz bardzo zawiłych i skomplikowanych spraw.

Jakiekolwiek próby zrównania pracy tłumacza przysięgłego z “pracą” osoby dopuszczającej się plagiatu stanowiłyby rzecz jasna całkowite zaprzeczenie idei tego zawodu.