Tłumaczenie dokumentacji medycznej – trudności i bariery

Tłumaczenia dokumentacji medycznej to chyba najbardziej odpowiedzialna dziedzina tłumaczeń, gdyż w sytuacji, w której w grę wchodzi zdrowie lub / i życie pacjenta – klienta, każda pomyłka może mieć dosłownie i w przenośni katastrofalne skutki.

Dokumenty medyczne to bardzo specyficzny typ tłumaczeń. Wymagają one przede wszystkim znajomości fachowego, wysoce specjalistycznego słownictwa z dziedziny, której dotyczy tłumaczony tekst (np. nefrologia, ortopedia, laryngologia, kardiologia) oraz, lub przede wszystkim, wiedzy o tym jak funkcjonuje organizm, w jakiej zależności wobec siebie pozostają poszczególne organy czy części ciała, jak zmiana parametrów np. badań krwi czy moczu wpływa na organizm, itp.

O ile w przypadku specjalistycznego słownictwa, można z reguły skorzystać z fachowych słowników medycznych, specjalistycznych stron dedykowanych dla tłumaczy, na których fachowcy z branży służą poradami i sugestiami (np. www.proz.com) lub ogólnie z bezkresnych zasobów Internetu (np porównując obrazki/zdjęcia w języku źródłowym i docelowym i na ich podstawie ustalając poprawność tłumaczenia danego słowa, wyrażenia czy zdania), to już zdobycie fachowej wiedzy medycznej wymaga albo wielu lat doświadczenia w tłumaczeniach z danej dziedziny medycyny (przypominającego po trosze drogę do specjalizacji lekarza) albo konsultacji z lekarzem danej dyscypliny. 

Rzecz jasna wpływa to znacząco na cenę tłumaczeń (wysoka specjalizacja, konieczność dodatkowych płatnych konsultacji lekarskich) oraz na czas realizacji zleceń. Tłumaczeń medycznych nie wykonuje się “od ręki”, wymagają one dni, nieraz tygodni (oczywiście w zależności od stopnia złożoności oraz objętości tekstu podlegającego tłumaczeniu). Dlatego też zlecając fachowy tekst medyczny warto przede wszystkim znaleźć sprawdzone biuro tłumaczeń lub tłumacza specjalizującego się w medycynie oraz należy pamiętać, że cena i termin będą w mniej korzystne dla klienta, niż w przypadku bardziej tradycyjnych zleceń.

Czy tłumaczenie uwierzytelnione jest plagiatem?

Aby udzielić odpowiedzi na to pytanie, należy w pierwszej kolejności ustalić definicję plagiatu. Plagiat to ogólnie rzecz ujmując nie tylko przepisanie cudzej pracy  i przedstawienie jej pod własnym nazwiskiem. Jest nim także każdorazowe skopiowanie cudzego dzieła lub jego części i przypisanie sobie jego autorstwa.

Wyróżniamy trzy główne rodzaje plagiatu:

– Plagiat jawny, który polega na przejęciu całości lub fragmentu cudzego utworu i opatrzeniu go własnym nazwiskiem         

– Plagiat ukryty charakteryzujący się przejęciem tylko fragmentów cudzego utworu i niepodaniem przy tym źródła oraz prawdziwego autora;

– Autoplagiat czyli powtórne opublikowanie fragmentów własnych wcześniej opublikowanych utworów jako utworów nowych, bez podania o tym informacji.

Tłumaczenie uwierzytelnione natomiast polega na oddaniu w języku ojczystym lub obcym (w zależności od kierunku tłumaczenia) treści danego dokumentu wraz z uwzględnieniem wszystkich informacji o autorze dokumentu (np. właściwym pracowniku Urzędu Stanu Cywilnego, dziekanatu uczelni, pracowniku towarzystwa ubezpieczeniowego, lekarzu, itp).

Nie ma więc w tym przypadku mowy o zatajaniu jakichkolwiek informacji, ukrywaniu autora czy instytucji wydającej dokument. Wszystkie te informacje są wręcz wymagane w celu nadania ważności i wiarygodności tłumaczeniu danego tekstu.

Należy też zwrócić uwagę na fakt, iż tłumaczony dokument nie został zazwyczaj opracowany przez daną osobę, która może rościć sobie do niego prawa (w tym autorskie). Dla przykładu dokumenty podpisywane przez kierowników lub upoważnionych pracowników urzędu stanu cywilnego nie zostały opracowane przez nich, lecz powstały na bazie szablonów o ogólnopolskim ujednoliconym formacie.

Podobne rzecz ma się z zaświadczeniami wydawanymi przez uczelnie, towarzystwa ubezpieczeniowe, zwolnieniami lekarskimi. Wszystkie tego typu dokumenty stanowią (najczęściej) ujednolicone wzory, które są powszechnie wykorzystywane dla przewidzianych w nich celach.

Ważne są też intencje tłumacza. W przypadku plagiatu mamy sytuację, w której osoba popełniająca plagiat świadomie i celowo ukrywa prawdziwe pochodzenie dokumentu, starając się przypisać sobie jego autorstwo i “zasługi”.

Tłumacz przysięgły natomiast w swoim tłumaczeniu zawiera wszystkie dane pozwalające bez najmniejszych problemów zidentyfikować autora danego dokumentu.

Rolą tłumacza przysięgłego jest przede wszystkim służenie pomocą ogólnie rozumianemu społeczeństwu i klientom w załatwianiu nieraz bardzo zawiłych i skomplikowanych spraw.

Jakiekolwiek próby zrównania pracy tłumacza przysięgłego z “pracą” osoby dopuszczającej się plagiatu stanowiłyby rzecz jasna całkowite zaprzeczenie idei tego zawodu.

Jak wybrać dobre biuro tłumaczeń

Wybór biura tłumaczeń wbrew pozorom nie jest rzeczą prostą. Bez względu na to, czy zamierzamy skorzystać z usług biura tłumaczeń jednorazowo lub też korzystać bardzo sporadycznie, czy też nawiązać stałą współpracę (np. z racji profilu działalności naszej firmy, który wymaga wykonywania regularnych tłumaczeń), warto poświęcić trochę czasu na znalezienie odpowiedniego biura, aby mieć pewność i gwarancję solidnie i terminowo wykonanej usługi i przy okazji zaoszczędzić sobie nerwów i czasu.

Przy wyborze biura tłumaczeń warto kierować następującymi wytycznymi:

1. Długość działalności biura tłumaczeń na rynku. Oczywiście nie można a priori odrzucić i negować solidności biura, które powstało dajmy na to miesiąc temu. Każdy kiedyś, nawet te najbardziej renomowane firmy, zaczynał od postaw. Natomiast fakt, iż dane biuro istnieje powiedzmy 10-15 lat stanowi na pewno pewien rodzaj wyznacznika jakości jego usług i zdolności utrzymywania i pozyskiwania nowych klientów.

2. Opinie na temat biura tłumaczeń. Obecnie w dobie internetu stosunkowo łatwo znaleźć opinie na temat każdej interesującej nas firmy. Biura tłumaczeń nie są tutaj wyjątkiem. Praktycznie w Google zawsze znajdzie się kilka mniej lub bardziej pochlebnych opinii na temat działalności danego biura tłumaczeń. Aczkolwiek warto zachować w tym wypadku czujność i zdrowy rozsądek i nie podchodzić bezkrytycznie do każdej przeczytanej opinii. Często zdarza się bowiem, że biura tłumaczeń “zamawiają” pozytywne opinie albo u swoich pracowników albo u innych osób, które korzystając z anonimowości, jaką zapewnia internet, podają się za rzekomych bardzo zadowolonych klientów i wychwalają usługi danego biura pod niebiosa. Działa to też w drugą stronę. Te same biura tłumaczeń zlecają wystawienie bardzo krytycznych i nieraz niemających nic wspólnego z rzeczywistością i faktami opinii, tylko po to, aby przedstawić swoją konkurencję w negatywnym świetle. W tym kontekście warto też zwrócić uwagę na czas oraz okres wystawiania opinii. Nasze podejrzenie powinny wzbudzić np. opinie wystawione tego samego dnia, lub w krótkim odstępie czasu, co raczej nie jest naturalną rzeczą i co wskazuje na ręczne sterowanie tym procesem.

3. Cena, jakość oraz szybkość realizacji usługi. Oczywiście elementy te odgrywają i zawsze będą odgrywać bardzo istotną rolę przy wyborze biura tłumaczeń. Jednak pamiętajmy o złotej zasadzie. Do wyboru mamy trzy rzeczy “Tanio”, “Szybko” i “Dobrze”.  Jeśli wybieramy “Tanio” i “Szybko”, to nigdy nie będzie “Dobrze”. Jeśli chcemy mieć “Tanio” i “Dobrze”, to nigdy nie będzie “Szybko”. Jeśli natomiast chcemy mieć “Szybko” i “Dobrze”, to nigdy nie będzie “Tanio”.

Warto też popytać znajomych, który być może mieli okazję skorzystać z usług biura tłumaczeń i mogą polecić kogoś zaufanego.

Czy warto uczyć się języków obcych

Myślę, że odpowiedź na to pytanie powinna być oczywista dla każdego. Oczywiście że tak. Znajomość języków obcych to wręcz konieczność w świecie, który dzięki internetowi, komunikatorom, podróżowaniu, itp, stał się prawdziwą wioską globalną, powiązaną siecią współzależności, o której złożoności i głębokości większość z nas nie ma pojęcia.

Jest wiele argumentów przemawiających za tym, że znajomość języków obcych “popłaca” w dzisiejszych czasach.
Jednym z nich jest możliwość znalezienie ciekawszej, lepiej płatnej i bardziej prestiżowej pracy, w nawet pracy w ogóle. Truizmem jest stwierdzenie, że brak znajomości języka obcego w dzisiejszych czasach praktycznie skazuje daną osobę na margines życia zawodowego. Pracodawcy w obecnych czasach biorą za pewnik to, że potencjalny kandydat będzie w stanie posługiwać się językiem angielskim w stopniu przynajmniej komunikatywnym. Piloci wycieczek, pracownicy szeroko rozumianej branży turystycznej, pracownicy delegowaniu do pracy do zagranicznych oddziałów czy filii danego przedsiębiorstwa muszą być w stanie posługiwać się językiem obcym. Ponadto można otworzyć własne biuro tłumaczeń.

Kolejnym argumentem przemawiającym za nauką języka obcego jest możliwość podjęcia pracy zarobkowej za granicą. Oczywiście można pojechać do Anglii czy Irlandii lub Niemiec i pracować tam na przysłowiowym zmywaku lub na placu budowy. Jednak jeśli mamy nieco większe ambicje i oczekujemy bardziej godziwych zarobków i bardziej znośnych warunków zatrudnienia, nie obejdzie się bez znajomości języka kraju, do którego wyjeżdżamy.

Znajomość języków obcych pomaga również w poszerzeniu grona znajomych. W dobie Messengera, Whatsappa i innych komunikatorów jest ona niezbędna do nawiązania kontaktów z innymi ludźmi.

Warto też uczyć się języków obcych dla własnej satysfakcji i przyjemności. Przyswajając sobie słownictwo, starając się zrozumieć nieraz bardzo zawiłe zasady gramatyki, próbując tworzyć z początku proste, a z czasem coraz bardziej złożone zdania, zmuszamy nasz mózg do wysiłku, dzięki czemu dłużej utrzymujemy go w sprawności. Niebagatelną rolę w tym procesie odgrywa także poczucie satysfakcji i podniesienie własnej wartości. Umiejętność poradzenia sobie w obcym kraju, załatwienia spraw w zagranicznym urzędzie sprawi, że na pewno zyskamy w naszych własnych oczach i zostaniemy dowartościowani i docenieni także przez innych. Jeśli natomiast lubimy czytać książki czy oglądać filmy, możemy pokusić się o sięgnięcie po dany tytuł w oryginale lub też o oglądanie ulubionych programów czy filmów bez napisów lub dubbingu.

Najtrudniejsze języki świata

Zastanawiając się nad tym, jakie są najtrudniejsze języki świata, warto zwrócić uwagę na fakt, iż można rozpatrywać tą kwestię na wielu różnych poziomach. Język to bardzo skomplikowany system naczyń połączonych, w którym bardzo ważną rolę odgrywa wymowa, słownictwo, gramatyka oraz pisownia.

Biorąc pod uwagę powyższe aspekty, łatwo można się domyśleć, że za najtrudniejszy język świata jest powszechnie uznawany język chiński. Język ten niewątpliwie zasłużył na ten tytuł, chociażby ze względu na fakt, iż aby w miarę dobrze opanować umiejętność pisania i czytania w tym języku, wymagana jest znajomość kilkudziesięciu tysięcy znaków. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, iż jest to język tonalny, co oznacza, że wiele znaków o takiej samej pisowni posiada zupełnie inne znaczenie, w zależności od jednego z czterech tonów (równy, wznoszący, falujący lub opadający). Z tego też względu opanowanie języka chińskiego to wieloletni żmudny proces praktycznie dla każdej osoby podejmującej wyzwanie nauki tego języka

Język grecki także należy do grupy języków, których nauka stanowi wyzwanie. To jeden z najstarszych języków świata. Jest on szczególnie lubiany przez osoby pasjonujące się starożytną sztuką, historią i kulturą. Główną trudnością w nauce tego języka stanowi bardzo skomplikowany system wymowy.

W czołówce języków przysparzających uczącym się sporo trudności znajduje się też język arabski. Skomplikowana pisownia i zawiła gramatyka (rzeczowniki mają m.in. trzy przypadki gramatyczne, trzy liczby, dwie płcie i trzy “stany”) sprawia, że opanowanie tego języka zajmuje wiele lat i wymaga bardzo żmudnej pracy.

Z trudniejszych języków warto również wymienić dwa języki ugrofińskie: język fiński, którego gramatyka i wymowa potrafi przysporzyć wielu problemów większości uczących się i język węgierski, którego skomplikowana gramatyka i brzmienie, nie przypominające praktycznie w niczym innych języków powszechnie używanych w Europie, potrafi przyprawić o ból głowy nawet największego poliglotę.

Warto też wspomnieć o języku islandzkich, który z racji wyspiarskiego charakteru Islandii, rozwijał się praktycznie z dala od wszelkich wpływów innych języków. Język ten cechuje zawiła gramatyka i dość archaiczne słownictwo. Islandczycy bardzo dbają jednak o zachowanie czystości swojego języka. Praktycznie wszelkie wyrazy obce pojawiające się w tym języku są zastępowane neologizmami islandzkimi.

Nie można też nie wspomnieć o języku japońskim, w którym bardzo ważną rolę odgrywa sposób wypowiadania poszczególnych słów i emocje przekazywane podczas mówienia.

I wreszcie nasz ojczysty język polski. Wbrew pozorom to też trudny język do opanowania. Wprawdzie ma tylko trzy czasy: przyszły, przeszły i teraźniejszy, jednak 3 rodzaje, 7 przypadków, skomplikowana odmiana liczebników i czasowników potrafią skutecznie uprzykrzyć życie większości uczącym się.

Na sam koniec warto też wymienić najłatwiejsze języki świata. Do tej grupy należy język angielski, włoski, hiszpański oraz … swahili. Wszystkie te języki cechuje w miarę nieskomplikowana gramatyka, stosunkowo łatwa do opanowania wymowa i słownictwo, którego nauka jest dość łatwa i przyjemna, co nie zmienia faktu, że biura tłumaczeń najczęściej zajmują się właśnie tłumaczeniami dotyczącymi j. angielskiego

Najpopularniejsze języki obce w Polsce

Według raportu TNS z 2019 roku najpopularniejszym językiem obcym w Polsce jest obecnie język angielski. W stopniu podstawowym posługuje się nim 57% respondentów. Niewątpliwie wpływ na ten wynik ma fakt, iż język angielski jest już od dłuższego czasu obowiązkowym językiem nauczanym w szkole podstawowej i średniej, który jest też najczęściej wybierany na maturze. Druga kwestia wiąże się z falą emigracji zarobkowej do Wielkiej Brytanii oraz powrotem do ojczyzny części rodaków, którzy wracając, przywieźli ze sobą jednocześnie znajomość tego języka.

Warto też w tym kontekście zwrócić uwagę na zestawienie Europe Language Jobs z 2016 roku, w którym Polacy znaleźli się na 9 miejscu wśród narodów najlepiej znających angielski w Europie. Pierwsze miejsce w tym rankingu zajęła Holandia, drugie Dania, a trzecie Szwecja.      

Drugim najpopularniejszym językiem jest język rosyjski. Jego znajomość w stopniu podstawowym deklaruje co trzeci badany. To z kolei wiąże się z wymogiem nauczania tego języka w szkole w czasach, kiedy Polska była jeszcze częścią bloku wschodniego. Językiem tym posługują się głównie osoby w wieku 40 lat i powyżej. Wśród młodzieży i młodych dorosłych znajomość języka rosyjskiego jest marginalna.

Na podium znalazł się też język niemiecki, którego znajomość deklaruje ok. 30% badanych. Posiadanie umiejętności komunikacyjnych w tym języku wiąże się z kolei z faktem, iż Niemcy są obecnie najpopularniejszym kierunkiem wyjazdów Polaków poszukujących pracy oraz z silnymi związkami z tradycją i kulturą niemiecką, widoczną chociażby na Opolszczyźnie.

Ogólnie rzecz biorąc ok. 1/3 Polaków zna przynajmniej jeden język obcy, 15% posługuje się dwoma językami obcymi, a 3% zna aż trzy języki.

Znajomość dwóch języków to głównie domena ludzi młodych – wynika to ze szkolnego programu nauczania, w ramach którego uczniowie wybierają jeden wiodący język obcy oraz drugi dodatkowy język obcy w zmniejszonym wymiarze godzin.

Co ciekawe, 44% Polaków nie włada żadnym językiem obcym.

Część osób władających biegle językiem obcym wybiera obecnie zawód tłumacza / tłumacza przysięgłego.

Odpowiedzialność zawodowa tłumacza przysięgłego

Problem odpowiedzialności zawodowej tłumacza przysięgłego został uregulowany kompleksowo w Ustawie o zawodzie tłumacza przysięgłego z dnia 25 listopada 2004 roku.

Artykuł 21 tej ustawy przewiduje następujący wachlarz kar:

  • upomnienie
  • nagana
  • kara pieniężna
  • zawieszenie prawa do wykonywania zawodu tłumacza przysięgłego na okres od 3 miesięcy do 1 roku
  • pozbawienie tłumacza przysięgłego prawa do wykonywania zawodu.

Warto też pamiętać, że odpowiedzialność zawodowa tłumacza upływa zasadniczo po 3 latach od daty popełnienia czynu, chyba że taki czyn wyczerpuje znamiona przestępstwa lub przestępstwa skarbowego, w których to przypadkach stosuje się odpowiednie przepisy o przedawnieniu.

Organem egzekwującym kwestie odpowiedzialności zawodowej jest Komisja Odpowiedzialności Zawodowej, mająca umocowanie w Ustawie.

W okresie od 1 października 2005 roku do 31 grudnia 2014 roku do Komisji wpłynęło łącznie 412 wniosków, w tym 293 od Ministra Sprawiedliwości oraz 119 od wojewodów. Komisja nałożyła łącznie 307 kar: 150 upomnień, 124 nagany. Kara zawieszenia prawa do wykonywania zawodu na różne okresy czasu (od 3 do 12 miesięcy) została nałożona na 29 osób, a trzy osoby pozbawiono prawa do wykonywania zawodu tłumacza. Z kolei 63 osoby uniewinniono od zarzucanych im czynów.

Najczęściej przed komisją stawali tłumacze przysięgli języka niemieckiego (90 osób) i angielskiego (50 osób). Wynika to z faktu, iż te dwa języki są dominującymi językami w branży tłumaczy przysięgłych.

Tłumaczom, którym przyszło stawić się przez komisją, zarzucano najczęściej brak wykonywania zadań z należytą starannością i bezstronnością oraz niewłaściwe prowadzenie repertorium czynności tłumacza przysięgłego. Zdarzały się również zarzuty o odmowę wykonania tłumaczenia dla organów administracji publicznej czy brak stawienia się tłumacza na kontrolę u wojewody sprawującego bezpośredni nadzór nad tłumaczami.

W roku 2015 do Komisji Odpowiedzialności Zawodowej wpłynęły 53 wnioski (15 od Ministra Sprawiedliwości i 38 od wojewodów). Komisja odstąpiła od wymierzana najsurowszych kar, optując za karami upomnienia i nagany.

W roku 2016 wystąpiono z 57 wnioskami do Komisji. Główne kary to upomnienie, nagana oraz 1 zawieszenie tłumacza w prawach do wykonywania zawodu.

Liczba spraw w latach 2017-2019 utrzymywała się na podobnym poziomie, z niewielkim trendem wzrostowym.

Należy też pamiętać, iż oprócz gamy środków dostępnych Komisji Odpowiedzialności Zawodowej, które mogą być nakładane na tłumacza, tłumacz wykonujący swoją pracę niestarannie, dopuszczający się pomyłek i błędów w tłumaczeniach, zmieniający sens i znaczenie tekstu, pomijający istotne fragmenty dokumentu, itp. musi się liczyć z możliwością bycia pociągniętym do odpowiedzialności materialnej przez klienta zamawiającego daną usługę, który poniósł straty w wyniku zaniechań tłumacza. Błędy w przypadku np. tłumaczeń dokumentacji medycznej czy umów opiewających na bardzo wysokie kwoty, mogą wiązać się z zasądzeniem od tłumacza odszkodowania idącego w dziesiątki lub nawet setki tysięcy złotych. Warto więc rozważyć wykupienie ubezpieczenia od odpowiedzialności zawodowej, które może przynajmniej częściowo pokryć takie koszty.

Czym różni się tłumaczenie zwykłe od przysięgłego

W działalności biura tłumaczeń mamy do czynienia z dwoma rodzajami tłumaczeń: tłumaczeniami ustnymi oraz tłumaczeniami pisemnymi. Tłumaczenia ustne dzielą się zasadniczo na tłumaczenia konsekutywne (następcze), polegające na tym, że tłumacz najpierw słucha fragmentu danego tekstu / przemówienia, a następnie dokonuje jego tłumaczenia. W tym przypadku z reguły, aby ułatwić pracę tłumaczowi, tekst jest wcześniej podzielony na odpowiednie fragmenty. Tłumacz robi też często notatki w trakcie takiego wystąpienia. Warto też zauważyć, że proces komunikacji w tym przypadku przebiega z opóźnieniem. Z tego typu tłumaczeniami mamy najczęściej do czynienia podczas oficjalnych uroczystości.
Natomiast w przypadku tłumaczenia symultanicznego, proces tłumaczenia, jak już wskazuje sama nazwa, odbywa się równolegle i jednocześnie, a tłumacz i prelegent wypowiadają swoje kwestie w tym samym czasie. Ten typ tłumaczenia jest najczęściej spotykany podczas międzymiastowych konferencji czy spotkań biznesowych.

Z kolei w przypadku tłumaczeń pisemnych wyróżniamy zasadniczo tłumaczenie uwierzytelnione (inna nazwa to poświadczone), zwane potocznie tłumaczeniami przysięgłymi oraz tłumaczenia “zwykłe”. Najważniejszą kwestią jeśli chodzi o tłumaczenia uwierzytelnione to fakt, iż muszą być one wykonywane przez osobę, której kwalifikacje są odpowiednio zweryfikowane i poświadczone, czyli przez tłumaczy przysięgłych. Z tego typu tłumaczeniami mamy najczęściej do czynienia w przypadku tłumaczeń dokumentów wydawanych przez urzędy stanu cywilnego, uczelnie, sądy. Tego typu tłumaczenia są też często wymagane w przypadku zawierania kontraktów, ubiegania się o kredyt w banku, konieczności zarejestrowania pojazdu sprowadzonego z zagranicy, itp. Są to tłumaczenia o formalnej strukturze, precyzyjnie i dokładnie określonej w stosownych rozporządzeniach i ustawach, a ich głównym “elementem rozpoznawczym” jest okrągła pieczęć i podpis tłumacza.

Do grudnia 2004 roku praktycznie każda osoba, która ukończyła studia w zakresie filologii obcej oraz złożyła stosowny wniosek we właściwym sądzie o nadanie jej uprawnień tłumacza przysięgłego, mogła liczyć na pozytywne rozpatrzenie takiej prośby. Ustawa o zawodzie tłumacza przysięgłego z 24 grudnia 2004 roku znacznie utrudniła dostęp do nabycia uprawnień tłumacza przysięgłego, wprowadzając egzaminy, co jednak przyczyniło się też do znacznego podniesienia kwalifikacji osób wykonujących ten zawód, a co za tym idzie jakości wykonywanych tłumaczeń.

Na stronie ministerstwa sprawiedliwości https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/informacje-dla-osob-pragnacych-uzyskac-prawo-do-wykonywania-zawodu-tlumacza-przysieglego można znaleźć szczegółowe wytyczne na temat całej procedury egzaminacyjnej.

Tłumaczenia zwykłe z kolei obejmują większość tekstów, które są wykorzystywane w codziennym obrocie, lecz nie wymagają ich formalnego zatwierdzenia przez bank, sąd, uczelnię czy inny podobny organ. Obecnie ze względu na rozwój technologii w zakresie programów tłumaczących, coraz więcej osób korzysta z programów do tłumaczenia, typu “Tłumacz Google” czy Tłumacz DeepL. Jednak mimo intensywnych prac i coraz lepszej jakości tłumaczeń wykonywanych przez takie programy, ich poziom wciąż pozostawia jeszcze wiele do życzenia.

Jakie dokumenty samochodowe tłumaczyć

Przez wiele lat tłumaczenia dokumentów samochodowych były ważnym, a w niektórych przypadkach, podstawowym elementem działalności większości biuro tłumaczeń.

“Historia” tych tłumaczeń zaczęła się wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej w maju 2004 roku., kiedy to Polacy zaczęli masowo sprowadzać z zagranicy, na początku głównie z Niemiec, używane samochody. Jeszcze na rok przed wejściem do Unii do Polski sprowadzono ok. 30 tys. samochodów. W roku 2004 było to już 100 tys. egzemplarzy … w pierwszym miesiącu po wejściu do Unii. I liczba ta rosła lawinowo. Statystyki podają, że od momentu wejścia Polski do Unii sprowadziliśmy ok. 13,3 mln aut, z czego około połowa stanowią samochody z Niemiec. Aby można było zarejestrować importowany samochód, konieczne było przedstawienie we właściwym Wydziale Komunikacji tłumaczenia uwierzytelnionego (poświadczonego) dowodu rejestracyjnego oraz faktury/rachunku, ewentualnie umowy zakupu.

W przypadku samochodów sprowadzanych z Niemiec dowód rejestracyjny składał się z dwóch części. Przy założeniu, że ok. 6,6 mln samochodów zostało sprowadzonych z Niemiec oraz że wymagane było tłumaczenie dwóch części dowodu oraz jednego dokumentu potwierdzającego nabycie prawa do pojazdu, wykonano astronomiczną liczbę ok. 20 milionów tłumaczeń. Należy przy tym pamiętać, że mówimy w tym kontekście wyłącznie o pojazdach z Niemiec, a przecież importowano również auta z Francji, Holandii, Danii czy Włoch.

W okresie największego boomu wielu tłumaczy przysięgłych (zwłaszcza z języka niemieckiego) utrzymywało się wyłącznie z tłumaczeń tego typu dokumentów. Niestety boom ten miał także swoje ciemne strony. Na rynku pojawiły się bowiem biura tłumaczeń, które zaczęły oferować tłumaczenia dokumentów rejestracyjnych pojazdów przez wynajęte osoby nie posiadające uprawnień do wykonywania tłumaczeń przysięgłych. Proceder polegał z grubsza na tym, iż w takim biurze zatrudnieni byli tzw. “pisacze”, którzy na podstawie przesłanego im szablonu wpisywali wszelkie niezbędne dane danego pojazdu, a następnie takie tłumaczenie było drukowane na kartkach “in blanco” udostępnionych przez tłumaczy. Jednak po interwencjach prokuratury i późniejszych wyrokach sądowych, tego typu biura zostały skutecznie wyrzucone z rynku.
Obecnie na mocy obowiązujących przepisów, nie jest już wymagane tłumaczenie dowodów rejestracyjnych, jeśli dany pojazd pochodzi z innego kraju członkowskiego UE.

Natomiast wciąż wymagane są tłumaczenia dokumentów pojazdów sprowadzanych ze Stanów Zjednoczonych.
Z tłumaczeniem tych dokumentów sprawa wygląda bardzo nietypowo. Po pierwsze, każdy stan (a jak powszechnie wiadomo, jest ich 50) posiada własny wzór dowodu rejestracyjnego, tzw. certificate of title. Po drugie, wszystkie te samochody są transportowane do Europy drogą morską (najczęściej do portu w Bremerhaven lub Rotterdamu), co wiąże się z koniecznością posiadania (oraz tłumaczenia) dokumentów z odprawy celnej w języku niemieckim lub holenderskim. Tak więc w tym przypadku wymagane jest współdziałanie dwóch tłumaczy.

Zdarzają się też sytuacje, kiedy pojazd zostaje sprowadzony z egzotycznego kraju, a w Polsce nie ma tłumacza przysięgłego danego języka. W takim przypadku urzędy najczęściej dopuszczają dokumenty sporządzone przez tłumacza przysięgłego państwa, z którego pochodzi taki pojazd.